Abonament SEO to nie haracz – jak wygrałem w sądzie z firmą pozycjonerską
Wielu właścicieli firm traktuje faktury za SEO jak zło konieczne – płacą co miesiąc „abonament”, bojąc się, że po zaprzestaniu płatności ich strona zniknie z sieci. Firmy pozycjonerskie często podsycają ten strach, twierdząc, że wynagrodzenie należy im się za samą „gotowość” do działania. Moja niedawna batalia sądowa z firmą Top Online udowadnia, że prawo stoi po stronie rzetelności, a nie „pustych” faktur.
Przygotowałem dla Ciebie spis treści, który pomoże Ci łatwiej nawigować po tym wpisie.
Mit „płacenia za gotowość” i ryczałtu
W mojej sprawie powód (agencja SEO) stał na stanowisku, że skoro umówiliśmy się na wynagrodzenie ryczałtowe (stałą kwotę miesięczną), to należy im się ona bez względu na zakres i rodzaj podjętych usług. Próbowano przekonać sąd, że samo „czuwanie nad zmieniającym się algorytmem Google” czy „monitorowanie statusów http” jest wystarczającą usługą, objętą ryczałtem.
Pełnomocnik firmy argumentował wręcz, że ryczałt ma charakter „bezwzględny i sztywny”, co miałoby oznaczać, że klient musi płacić nawet wtedy, gdy agencja nie wykaże żadnych konkretnych działań w danym miesiącu. Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej nie podzielił tej logicznej pułapki, uznając, że każda usługa musi zostać realnie wykazana.
Dlaczego Sąd Rejonowy oddalił powództwo?
Analizując apelację powoda, możemy wyciągnąć cenne wnioski o tym, co zawiodło w strategii agencji. Sąd I instancji słusznie zauważył, że powód nie udowodnił faktów, z których wywodził skutki prawne:
- Brak dowodów na świadczenie usług: Agencja nie potrafiła wykazać, że w spornym okresie od października do grudnia 2021 r. faktycznie realizowała umowę.
- Niewiarygodne raporty: Choć firma przedłożyła raporty miesięczne, sąd uznał, że nie potwierdzają one wykonania usług w sposób uzasadniający zapłatę.
- Pominięcie „milczących” dowodów: Sąd odrzucił próby powoływania się na ogólne zrzuty ekranu czy e-maile, które nie dowodziły realnej pracy pozycjonerskiej w konkretnych miesiącach.
Ofensywa w II instancji: Strategia „ostatniej szansy”
Firma SEO nie pogodziła się z przegraną i wniosła apelację (sygn. akt XI Ga 393/25), domagając się zmiany wyroku i zasądzenia kwoty 2 025,81 zł wraz z odsetkami. W piśmie tym próbowano nawet definicji słownikowych – sugerując, że abonament to „opłacone prawo do korzystania z usług”, a nie zapłata za ich faktyczne wykonanie.
Agencja domagała się również przeprowadzenia spóźnionych dowodów z oględzin stron www (np. linków na zewnętrznych serwisach erotycznych), które rzekomo miały pozycjonować mój serwis. Sąd Okręgowy we Wrocławiu jednak nie uległ tej argumentacji i 29 stycznia 2026 roku ostatecznie oddalił apelację, czyniąc moją wygraną prawomocną.Choć firma przedłożyła raporty miesięczne, sąd uznał, że nie potwierdzają one wykonania usług w sposób uzasadniający zapłatę
Jak chronić swój biznes przed „pustym SEO”?
Moja sprawa to ważna lekcja dla każdego przedsiębiorcy. Jeśli Twoja agencja SEO przysyła faktury, ale nie widzisz realnych zmian na stronie, pamiętaj o swoich prawach:
1. SEO to umowa starannego działania, nie „starannego czekania”. Nawet przy wynagrodzeniu ryczałtowym firma musi udokumentować, co dokładnie zrobiła w danym miesiącu.
2. Nie daj się zastraszyć definicją abonamentu. W sądzie gospodarczym liczy się ekwiwalentność świadczeń. Jeśli nie ma usługi, nie ma zapłaty, niezależnie od nazewnictwa w umowie.
3. Archiwizuj korespondencję i raporty. To, co firma SEO wysyła do Ciebie jako „sukces”, w sądzie może okazać się kluczowym dowodem na ich opieszałość.
Wyrok z dnia 29 stycznia 2026 r. to jasny sygnał: przedsiębiorcy nie są bezbronni wobec agencji SEO, które zamiast realnej pracy oferują jedynie „gotowość” do wystawiania faktur. Jeżli chcesz zasięgnąć dodatkowych informacji w tej sprawie, zapraszam.
Zostań darczyńcą
na Patreon
Wesprzyj mnie po prostu £5/miesiąc
Pomożesz mi tworzyć lepsze treści.
