Dostępne są już moduły dla Prestashop 9.1.x

Udostępnij
Życie

Metryka vs. Matrix. Jak to jest studiować E-commerce w wieku 35 lat z generacją „Z” (mając własną firmę)

Tomasz

Kiedy na pierwszym wykładzie rozejrzałem się po sali, szybka matematyka w pamięci dała jasny i bezlitosny wynik: 35 lat na moim liczniku kontra średnio 22 lata u reszty grupy. Ta uderzająca różnica, wynosząca dokładnie 12-13 lat, czyli ponad pełną dekadę, sprawiła, że zamiast poczuć się jak starszy, doświadczony kolega z roku, poczułem się niemal jak podróżnik w czasie, który właśnie wylądował w zupełnie innej rzeczywistości społecznej.

Sytuacja nabiera jednak wyjątkowego kolorytu, gdy dodam do tego jeden kluczowy fakt: na studia na kierunku E-commerce w Collegium Da Vinci (CDV) nie przyszedłem jako zagubiony nowicjusz, który gorączkowo szuka swojego pomysłu na życie zawodowe. Od wielu lat z powodzeniem prowadzę własną agencję interaktywną Kulczycki Design, gdzie każdego dnia projektuję zaawansowane sklepy internetowe, wdrażam skomplikowane automatyzacje procesów biznesowych, optymalizuję współczynnik konwersji (UX/UI) oraz buduję kompleksowe strategie sprzedażowe dla wymagających marek z sektora premium. Po co więc facetowi z ugruntowaną pozycją rynkową, stabilnym biznesem i setkami udanych wdrożeń na koncie nagły powrót do akademickiej ławki? I jak to jest dzielić tę przestrzeń z ludźmi, dla których świat przed erą smartfonów to jedynie prehistoryczna opowieść z podręczników do historii?

Mentalnie bliżej katedry niż studenckiej ławki

Już podczas pierwszych zjazdów i przerw między wykładami zorientowałem się, że w sposób całkowicie naturalny i automatyczny łapię znacznie lepszy, głębszy kontakt z kadrą akademicką niż z rówieśnikami ze swojego roku. Powód tej prawidłowości jest banalnie prosty – wykładowcy są z moich czasów. Dzielimy dokładnie ten sam kod kulturowy, wychowaliśmy się na tych samych filmach, książkach i wydarzeniach społecznych. Doskonale pamiętamy realia funkcjonowania świata przed wszechobecnym internetem mobilnym, epokę wdzwanianego połączenia przez modem TP S.A. oraz fascynujące, pełne chaosu narodziny polskiego rynku e-handlu, kiedy to dzisiejsi giganci stawiali swoje pierwsze, nieporadne kroki.

na studia na kierunku E-commerce w Collegium Da Vinci (CDV) nie przyszedłem jako zagubiony nowicjusz, który gorączkowo szuka swojego pomysłu na życie zawodowe

Kiedy wykładowca rzuca z katedry technicznym casem sprzed lat, analizuje klasyczne błędy w architekturze informacji czy omawia nasycenie rynku, ja potakuję głową z pełnym zrozumieniem, ponieważ pamiętam te procesy z własnej autopsji. Z kadrą zarządzającą i profesorami rozmawiam jak partner z partnerem – z pozycji praktyka, który na bieżąco mierzy się z podatkami, serwerami i kaprysami klientów. W efekcie fizycznie siedzę w ławce z Generacją Z, ale mentalnie mógłbym pić kawę w pokoju profesorskim, dyskutując o realnych wyzwaniach biznesowych.

Plusy bycia praktykiem-weteranem na roku

1. Filtr wieloletniego doświadczenia (Teoria vs. Realny kod): Kiedy na zajęciach akademickich szczegółowo omawiamy architekturę informacji, mapowanie ścieżek użytkownika (Customer Journey) czy techniki ratowania porzuconych koszyków, ja nie muszę wysilać wyobraźni ani wierzyć na słowo podręcznikom. Ja te systemy i koszyki osobiście koduję, optymalizuję pod kątem wydajności Core Web Vitals i analizuję w zaawansowanych narzędziach analitycznych każdego dnia w mojej agencji.

Studia na CDV pozwalają mi usystematyzować i ustrukturyzować moją dotychczasową wiedzę, jednak to moja wieloletnia praktyka biznesowa działa jak bezwzględne sito. Błyskawicznie weryfikuję, które z modnych haseł marketingowych faktycznie wygenerują realny zwrot z inwestycji (ROI) w prawdziwym budżecie klienta, a które są jedynie ładnie wyglądającym slajdem w prezentacji wykładowcy.

2. Bezpośredni networking z „żywą” grupą docelową: Jako projektant, deweloper i strateg e-commerce muszę bezbłędnie rozumieć zachowania, potrzeby oraz motywacje współczesnego konsumenta. Moi młodsi o dekadę koledzy i koleżanki z roku stanowią dla mnie idealną, organiczną grupę fokusową, dostępną zupełnie za darmo na każdym zjeździe.

Obserwowanie z bliska, w jaki sposób ci młodzi ludzie błyskawicznie konsumują treści cyfrowe, jak intuicyjnie poruszają się po interfejsach aplikacji mobilnych oraz dlaczego to aplikacja TikTok stała się dla nich domyślną wyszukiwarką informacji zamiast Google – to czyste złoto marketingowe. Tę bezcenną wiedzę o zachowaniach Generacji Z mogę natychmiast zaadaptować i przełożyć na realne projekty realizowane w ramach Kulczycki Design.

3. Maksymalne skupienie na efektywności czasu: Mając 35 lat, na głowie prowadzenie firmy, terminy i stały kontakt z klientami, nauczyłem się bezwzględnego szacunku dla każdej minuty mojego życia. Na studiach nie ma we mnie zgody na bezproduktywne marnowanie czasu czy bierne przesiadywanie na wykładach. Pojawiam się na uczelni z precyzyjnie sformułowanymi, trudnymi pytaniami technicznymi, wyciągam z zajęć samą esencję i natychmiast filtruję przekazywaną wiedzę pod jednym kątem: „Jak mogę to wdrożyć już jutro, aby skutecznie podnieść konwersję i sprzedaż w sklepach moich klientów?”.

Minusy (czyli kiedy bagaż doświadczeń bywa obciążeniem)

1. Nieustanna walka z syndromem „Wiem lepiej”: Najtrudniejsza, niezwykle wyczerpująca wewnętrzna bitwa, jaką muszę staczać na tych studiach, to konieczność schowania biznesowego ego głęboko do kieszeni.

W momentach, gdy z ust teoretyka słyszę koncepcje, które w brutalnym świecie realnego software developmentu, ograniczeń platformy WooCommerce czy rzeczywistych budżetów reklamowych Meta Ads nie mają najmniejszego prawa bytu, muszę mocno ugryźć się w język. Przyszedłem do Collegium Da Vinci po to, aby otworzyć się na nowe perspektywy i świeże metodologie badawcze, a nie po to, by na każdym kroku ostentacyjnie udowadniać całemu roku, ile setek sprawnie działających sklepów internetowych w życiu wdrożyłem.

2. Głęboki rozjazd priorytetów życiowych i bariery kulturowe: Dla typowego 22-latka studia to zazwyczaj główne centrum życiowe, czas intensywnego budowania relacji rówieśniczych i beztroskiej zabawy. Dla mnie to kolejny, precyzyjnie zaplanowany klocek w napiętym kalendarzu biznesowym. Podczas gdy grupa żyje studenckim klimatem, organizuje wieczorne wyjścia i żywo dyskutuje na Discordzie przy użyciu najnowszego slangu młodzieżowego (który sam czasem muszę dyskretnie sprawdzać w Google, by zrozumieć kontekst), ja po zakończonych zajęciach natychmiast wracam do rzeczywistości zarządzania agencją. Moje wieczory to gaszenie nagłych pożarów na serwerach, nadzorowanie wdrożeń i planowanie pracy dla zespołu.

3. Ekstremalna logistyka i dyscyplina menedżerska: Łączenie roli aktywnego zawodowo przedsiębiorcy, właściciela agencji interaktywnej realizującej zaawansowane projekty web design, z rzetelnym i terminowym studiowaniem na wymagającym kierunku wymaga wręcz chirurgicznej dyscypliny i doskonałej organizacji. Nie ma tutaj najmniejszego miejsca na improwizację, odkładanie nauki na później czy studenckie pisanie projektów w noc przed terminem. Każde zadanie zaliczeniowe na CDV muszę traktować z taką samą powagą, jak komercyjny kontrakt, wpisując je do mojego wewnętrznego systemu zarządzania zadaniami CRM jako projekt o najwyższym priorytecie.

Czy po latach sukcesów w branży warto wracać na uczelnię?

Moja odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Studiowanie E-commerce w wieku 35 lat, posiadając za sobą potężne zaplecze techniczne, lata doświadczeń w UI/UX oraz setki działających wdrożeń w portfolio agencji Kulczycki Design, to zupełnie inne, nieporównywalnie głębsze doświadczenie niż tradycyjne studia w wieku dwudziestu lat. Nie szukam tutaj elementarnych podstaw HTML-a, konfiguracji prostych wtyczek czy definicji marketingu szeptanego. Szukam nowych inspiracji, strategicznego spojrzenia i zderzenia moich wieloletnich nawyków projektowych z akademicką metodologią.

Ta wyraźna różnica pokoleniowa wcale nie musi stanowić nieprzebytego muru – dla mnie osobiście stała się niezwykle cennym mostem. Ja wnoszę do naszej grupy studenckiej twardą perspektywę biznesowej stabilności, wiedzę techniczną i rynkowy pragmatyzm, oni w zamian infekują mnie swoją niesamowitą świeżością, energią i naturalnym, organicznym rozumieniem najnowszych trendów społecznościowych. A to, że na przerwach łatwiej i chętniej porozmawiam z profesorem o optymalizacji konwersji czy historii e-biznesu? Cóż, w dojrzałym e-commerce budowanie wartościowych relacji biznesowych i znajdowanie wspólnego języka z decydentami to absolutna podstawa sukcesu.

0
23
Aktualizacja: 2 tygodnie ago


Udostępnij ten artykuł —

Zostań darczyńcą
na Patreon

Wesprzyj mnie po prostu £5/miesiąc
Pomożesz mi tworzyć lepsze treści.

Zostań patronem

Chcesz więcej takich treści?

Zapisz się do newslettera i otrzymuj nowe artykuły jako pierwszy.

Bez spamu. Możesz wypisać się w każdej chwili.
Tomasz
Opublikał

Tomasz

Pisarz, autor, programista, właściciel firmy IT. W 2015 roku nakładem wydawnictwa "Novae Res" ukazała się jego pierwsza książka - "Ostatni Rekrut". W przygotowaniu kolejna jego książka - "The Note". Od kilku lat właściciel dwóch sklepów internetowych. Doskonały z informatyki i programowania.

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Twój koszyk

×

Brak produktów w koszyku.

Postęp czytania — 0%